Graj muzyko!

Przyznaję się bez bicia – mam (lekkiego) fioła na punkcie muzyki puszczanej podczas sesji RPG. Najdotkliwiej objawia się to w momencie, gdy jako MG przygotowuję kolejną przygodę: zdarza się, że cały wieczór siedzę przy komputerze pochylając się nad moją pokaźną biblioteką utworów wszelakich. I wybieram: kawałek do rozmowy z NPCem numer 5, muzyka do walki w kanałach, utwór puszczany podczas odlotu statkiem, podkład do walki w lesie, odpoczynku w karczmie, odpoczynku przy drodze, srania w krzakach etc. itd. itp. A potem – już na samej sesji – nikt nie zwraca większej uwagi na to, co leci w tle. Czasem nawet włącznie ze mną. Ale zwyczajnie nie potrafię inaczej.

Mój mózg (i mam nieśmiałą nadzieję, że nie tylko mój) jest jakoś tak skonstruowany, że dużo bardziej zapadają mi w pamięć momenty/sceny okraszone charakterystycznym utworem muzycznym. Książki są super (naprawdę super), ale żadna scena opisana na papierze nie wbije mi się nigdy do głowy tak głęboko, jak odpowiednio wyreżyserowane ujęcia z filmu/gry, podbudowane właśnie dobrze dobraną ścieżką dźwiękową. Dlatego też, gdy jako Mistrz Gry przygotowuję się do danej przygody, wybór muzyki do konkretnej sceny pozwala mi lepiej ją sobie wyobrazić i bardziej się w nią wczuć – właśnie już na etapie projektowania przygody. Kiedy w tle leci muzyka z przedzierania się Normandii do bazy Zbieraczy z drugiego Mass Effecta, to jest mi dużo łatwiej wyobrazić sobie np. sekwencję pościgu, którą zamierzam na najbliższej sesji rozegrać.

Zapraszam więc na moje – pewnie nieco przydługie – rozważania odnośnie utworów muzycznych podczas gry w eRPeGi!

 

Zacznijmy od rzeczy oczywistych. Nawet jeżeli mało kto zwraca świadomą uwagę na to, co w danej chwili leci w tle podczas sesji, to z całą pewnością odpowiednia muzyka pomaga zbudować konkretny klimat. Zaczyna się jakaś walka – włączamy dynamiczny utwór do napierdalania, drużyna przemierza nawiedzone ruiny – przygaszamy światła i puszczamy stonowaną, niepokojącą muzykę. Oczywiście to od samych graczy będzie zależało czy pozwolą sobie w dany klimat wsiąknąć (czasem bywa z tym ciężko), ale dobra ścieżka dźwiękowa na pewno im to zadanie – w razie czego – ułatwi. Chyba już do końca życia będę pamiętał wizytę mojego earthdawnowego ksenomanty w pewnej niepokojącej wiosce o nazwie Balsuril czy uczucie ‘srania po gaciach’ mojego czarodzieja podczas penetracji nawiedzonych jaskiń nieopodal Throalu. Zapadło mi to w pamięć głównie dlatego, że MG umiał wtedy zbudować odpowiedni klimat – m.in. przy pomocy tak perfekcyjnie dobranych utworów!

Muzyka jest więc potężnych narzędziem wspomagającym narrację Mistrza Gry, często będącym w stanie zamaskować jego ewentualne niedociągnięcia czy wpadki. Puść odpowiednio podniosły utwór podczas opisywania walki, a wszystko co się wydarzy nabierze od razu gargantuicznego rozmachu.

No dobra, ale do czego jeszcze – oprócz wspomagania opisów i budowania klimatu – MG może wykorzystać muzykę? Jeżeli mówimy o całej kampanii złożonej z wielu sesji, to bardzo dobrze sprawdza się przyporządkowanie kilku kluczowym, pojawiającym się cyklicznie NPCom ich własnego motywu przewodniego. Początkowo zapewne zostanie to zignorowane, ale jeżeli po raz piąty spotkaniu z daną osobą towarzyszy ta sama ścieżka dźwiękowa, to nawet mniej lotni gracze powinni zacząć łapać ‘o co chodzi’. Znany Wam już Andrzej (aka Xelos) – podczas jednej ze swoich poprzednich kampanii – wizyty pewnego tajemniczego i niezwykle potężnego jegomościa zawsze okraszał motywem muzycznym Pana Lusterko z Wiedźmina 3. Po kilkunastu sesjach doszło do tego, że Mistrz Gry nie musiał już nic mówić – wystarczyło, że w pewnym momencie puszczał odpowiedni utwór, a gracze momentalnie milkli i już wiedzieli kto ich zaraz odwiedzi ;) Kapitalna sprawa.

Jeżeli pozostajemy w klimatach całych kampanii, to patentem, który jest stosowany przeze mnie praktycznie zawsze jest muzyka wprowadzająca do danej sesji. Siadamy wszyscy przy stole, włączam pewien utwór (za każdym razem ten sam) i rozpoczynamy grę od krótkiego przypomnienia tego, co działo się na naszym ostatnim spotkaniu. To pozwala na dość łagodne przejście od trybu Normalny Członek Społeczeństwa do Nerd Siedzący przy Stole i Nakurwiający Smoki. Wszyscy (włącznie z MGiem) mamy dzięki temu kilka/kilkanaście minut, aby wsiąknąć ponownie w wykreowany przez nas świat. Powtarzająca się za każdym razem muzyka – charakterystyczna dla danej kampanii – tylko ten nasz powrót do wyimaginowanego świata ułatwia. Osobiście, w moich kampaniach mam też zawsze pod ręką drugi utwór – tym razem puszczany na sam koniec spotkania. Sesja skończona, czas przydzielić expa i ustalić wstępny termin kolejnej gry. A w tle leci dobrze znany wszystkim kawałek.

Teraz chwilkę o samym wyborze muzyki odpowiedniej do danej sytuacji. Należy mieć świadomość, że istnieją utwory, które zna praktycznie każdy – są one kultowe i przeważnie przyporządkowane do konkretnej postaci/sceny z medium, z którego pochodzą. Wystarczą pierwsze sekundy ich brzmienia w głośnikach, a graczom od razu staną przed oczami łatwe do przewidzenia obrazy. Zaczyna lecieć Marsz Imperialny? Wszyscy widzą już oczami duszy Lorda Vadera. Wchodzi He’s a pirate i od razu każdy wyczekuje pojawienia się na horyzoncie statku pirackiego. To samo zresztą tyczy się utworów z gier: The Illusive Man czy Dragonborn są tak charakterystyczne, że od razu implikują oczywiste skojarzenia. Mistrz Gry powinien być świadomy istnienia takowych, bo wtedy może je całkiem efektywnie wykorzystać na swoją korzyść.

Przykład. MG wprowadza do fabuły nowego NPCa – twardego dowódcę wojskowego, któremu zawsze towarzyszy wspomniany przez momentem Marsz Imperialny. Już sam ten utwór – w połączeniu z przedstawionym przez Mistrza backgroundem i opisem postaci – wpycha graczy w uliczkę oczywistych skojarzeń. “Z tym człowiekiem lepiej nie zadzierać, z całą pewnością jest bezwzględny i bezlitosny”. I na tym w sumie można by poprzestać – utwór muzyczny dopełnia opis przedstawiony przez MGa. Ale można się też zabawić i wprowadzić zwrot akcji: w pewnym momencie wychodzi na jaw, że ta bezwzględność jest tylko pozą, a dowódca w rzeczywistości jest zahukanym maminsynkiem. Albo okazuje się być dobrodusznym człowiekiem o wielkim sercu, który ratuje drużynę w najmniej spodziewanym momencie. Tego typu niespodzianki najlepiej działają gdy stoją w sprzeczności z czymś, co gracz a priori sobie założył i uznał za niepodważalny fakt. Kultowe utwory muzyczne są więc prostym narzędziem, aby wzbudzić w graczach dość oczywiste skojarzenia, a potem się z nimi brutalnie zabawić ;)

Chciałbym zakończyć dzisiejszy wywód listą kilku moich polecajek – soundtracków z filmów/gier, z których osobiście często korzystam przy wyborze muzyki na sesje. Trzeba tutaj zaznaczyć, że niestety muzyka filmowa często cechuje się utworami, które towarzyszą całym scenom czy wręcz sekwencjom scen. To sprawia, że tempo potrafi bardzo się zmieniać w trakcie ich trwania, typu: zaczyna się od agresywnej muzyki do napierdalania, aby w środku mocno wyhamować, a pod koniec zafundować nam chóry i dudnienia godne Hansa Zimmera. Chyba idealnym przykładem tego, o czym tutaj piszę jest The Bridge of Khazad-Dûm z Drużyny Pierścienia – średnio co minutę mamy tam zmianę tempa. Taki brak monotoniczności mocno utrudnia wykorzystanie danego motywu przez MGa, który do określonej sceny na sesji chce mieć utwór w bardzo konkretnym tonie.

Starałem się jednocześnie, aby te polecajki były raczej nieoczywiste. Nie znajdziecie więc tutaj soundtracków z Baldurów, Gwiezdnych Wojen czy gier o pewnym mutancie z siwymi włosami – to są klasyki, które zna (i pewnie stosuje) praktycznie każdy. Ja rzucę kilkoma przykładami, które – mam nadzieję – poszerzą MGowe zbiory przynajmniej części z was.

Aha – i pomimo, że zamieszczone poniżej przykładowe fragmenty soundtracków pochodzą z YT, to zachęcam do docelowego korzystania z oficjalnych kanałów dystrybucji. Choć wiem, że rzeczywistość akurat pod tym kątem często bywa bezwzględna ;]

 

Polecane soundtracki (kolejność całkowicie przypadkowa):

  1. Seria Divinity (ze szczególnym uwzględnieniem Original Sin 2)
    Gra Divinity: Original Sin 2 jest jednym z moich najświeższych RPGowych zauroczeń. Pierwsza część kompletnie nie przypadła mi do gustu, ale w dwójkę (zupełnie niespodziewanie) wsiąknąłem już całkowicie. Ba – wpadłem jak czapla w bajoro. Spora w tym zasługa kapitalnej oprawy muzycznej, która zawiera utwory o najprzeróżniejszym tonie, z których niemal każdy od razu zapadł mi w pamięć. To był jeden z tych pięknych momentów, kiedy to włączam grę po raz pierwszy, zaczyna grać muzyka w menu głównym, a ja po chwili mogę tylko z uznaniem pokiwać głową i rzucić mało wyszukane a(jakże uniwersalne) “O kurwa”. Jeżeli nie graliście – dajcie OS2 szansę, nawet jeśli miałaby to być wasza pierwsza styczność z całą serią. Gdyby gameplay finalnie wam nie podpasował, to przynajmniej zaznajomicie się z naprawdę kapitalną ścieżkę dźwiękową!
    W ogólności polecam muzykę z całej serii Divinity, która trzyma równy – wysoki – poziom. Jej autorem jest zmarły niestety w 2015 roku Kirill Pokrovsky (toteż twórcą kapitalnej ścieżki z OS2 jest już Borislav Slavov).
  2. Stellaris
    Klimat zupełnie odmienny od Divinity, ale równie genialny. Sama gra to jedna z wielu strategii od Paradoxu – osobiście nie wciągnęła mnie zbytnio. Ale ta muzyka… Łał. Genialne brzmienie, wprost stworzone do sesji klimatach sci-fi! (jako bonus w bardzo podobnych klimatach polecam sprawdzić ścieżkę do EVE Online – darmowego, kosmicznego MMO)
  3. Unravel
    Dość charakterystyczna gra platformowa z 2016 roku. Oprawa muzyczna jest kapitalna, stworzona przez dwójkę Szwedów (Fridę Johansson oraz Henrika Oja) wprost ocieka skandynawskim folkiem. Idealna pozycja dla MGa, który przygotowuje przygodę w nordyckich realiach. A jakby komuś było mało tego typu klimatów, to niech sprawdzi też soundtrack do gry Expeditions: Viking (możecie kojarzyć z naszej kampanii w Norddawna).
  4. Arrival
    Jedyna filmowa ścieżka dźwiękowa w tym krótkim zestawieniu. Sama historia dotyczy ‘inwazji’ tajemniczych obcych na ziemię, ale jest to obraz bardzo daleki od klasycznego sposobu przedstawiania tego typu historii. Nie ma strzelanin i epickich bitew, jest za to gęsta atmosfera oraz desperackie próby znalezienia sposobu na porozumiewanie się z dziwacznymi przybyszami. Muzykę z tego filmu można opisać jednym przymiotnikiem: niepokojąca. Utwory są spokojne, ale jednocześnie idealnie budują napięcie. Do sesji w horrowych/thrillerowych klimatach będzie jak znalazł.
  5. Shadow of the Colossus
    Ciężko tę pozycję nazwać jakkolwiek niszową, ale mimo wszystko sama gra jest to tzw. exclusive na konsole PlayStation. Z tego właśnie powodu, chociażby ja – zatwardziały PeCetowiec – bardzo długo nie byłem w ogóle świadomy jej istnienia. I o ile w samą produkcję nigdy ostatecznie nie zagrałem, to muzykę przesłuchałem i się nią autentycznie zachwyciłem. Soundtrack pełen jest utworów, które stanowią idealne tło pod epickie starcie naszej kochanej drużyny z prawdziwym Bossem przez duże ‘B’.
    Prev 1 of 1 Next
    Prev 1 of 1 Next


PODAJ DALEJ:

FacebookTwitterWykop

3
Napisz poniżej autorowi, że życzysz mu, aby strzała w kolano pokrzyżowała jego publicystyczną karierę. Albo w inny sposób skomentuj tekst:
(musisz być zalogowany/a)

najnowsze najstarsze najlepsze
Łoś
NPC

Może z pomocą tego artykułu uda mi się przełamać i do następnej sesji przygotuję muzykę? :)
Ja sam przez długie lata grałem bez żadnej muzyki (bo wtedy głównie ja prowadziłem, a jestem amuzyczny), ale szybko polubiłem jej obecność na sesjach gdy zostałem dołączony do nowej drużyny. Najbardziej chyba lubię stałe motywy które kojarzą się z konkretną kampanią i od razu w nią wprowadzają. :)

Xelos
TK

Podobnie jak Czarek ja również nie wyobrażam sobie nie przygotować podkładu muzycznego do sesji. To jeden z najciekawszych etapów, moim zdaniem. Nie tylko całość nabiera poloru, ale jeszcze dużo łatwiej maluje się graczom ten obraz zdarzeń.