24 godziny z życia Mistrza

Tym razem proponuję nieco inną formę tradycyjnej pisaniny: mocno przerysowaną i traktującą nerdowską rzeczywistość z przymrużeniem oka. Zapraszam na 24 godziny okiem Mistrza Gry! I to nie byle jakie 24 godziny – chodzi bowiem o dzień długo wyczekiwanej sesji RPG! A wszystko to w formie – a jakże – kolejnych wpisów z dziennika.

Piątek, godz. 17:30
Wreszcie nadchodzi weekend! Powiem więcej – nerdo-weekend! Teraz tylko szybko do domu i mam cały wieczór na dopieszczenie materiału na jutrzejszą sesyjkę. Na szczęście zostały mi już tylko detale: wybór muzyki, wydruk notatek i inne tego typu pierdoły. Plan jest taki, żeby ogarnąć to szybko i porządnie się wyspać przed jutrem – wszak zaczynamy już o godzinie 9:00!

Piątek, godz. 20:05
No dobra, trochę mi się zeszło, ale wreszcie mogę przysiąść do tej sesji. Jak wspomniałem: wszystko jest już niemal gotowe. Drużyna zacznie przy bramach Miasta, a cała zabawa nabierze tempa gdy postacie trafią do jedynej karczmy w okolicy. Początek jest dość klasyczny: quest upolowania grasującej nocami po ulicach Bestii, ale szybko okaże się, że intryga sięga znacznie dalej, a zamieszane są w nią rodziny szlacheckie rządzące Miastem. Wszystkie tropy zaprowadzą bohaterów do iście epickiego starcia w finale!
Fabularnie wszystko mam już rozpisane, statystyki przeciwników przygotowane. Czas zatem na ostatnie sprawdzenie.

Piątek, godz. 20:35
Przypadkowo wpadłem na drobny pomysł ulepszenia całej historii: chwilę po przekroczeniu bram Miasta Drużyna spotka Nurishaka – krzepkiego kransoluda, który będzie próbował wkręcić się w ich szeregi. Jeżeli jego kandydatura zostanie odrzucona, to i tak będzie on podążał za bohaterami niczym cień, w kluczowych momentach dorzucając swoje trzy grosze. Oczywiście na koniec okaże się kluczowym elementem dla rozwiązania całej intrygi.

Piątek, godz. 21:40
Przyznaję – trochę mnie poniosło. Nurishak ma już rozpisany całkiem rozbudowany background, motywację, dałem mu nawet własny motyw muzyczny. No i oczywiście statystyki. Pokombinuję jeszcze troszkę nad lepszym wpleceniem go w fabułę i będzie git.

Piątek, godz. 22:55
Na chwilę obecną Nurishak urósł do rangi głównego przeciwnika nie tyle najbliższej sesji, co całej kampanii. To będzie mocne: ich były towarzysz, ktoś kto początkowo był na ich poziomie, wskutek pewnych drastycznych wydarzeń zaprzedaje się mrocznym siłom i finalnie zaczyna nimi przewodzić. Może trochę pretensjonalnie, ale jeżeli odpowiednio to obudować, to myślę, że da radę.

Piątek, godz. 23:35
Aktualnie mam już rozpisanych czterech braci Nurishaka, którzy w przyszłości – na różnych etapach kampanii – odegrają ważne role.
Czas powoli kończyć ten motyw, bo mogę tak ciągnąć do usranej śmierci. Skupię się na wydarzeniach w Mieście, a resztę o Nurishaku dopiszę sobie potem na spokojnie.

Sobota, godz. 00:25
A wiecie, że matka Nurishaka była miejscową szlachcianką otrutą podczas świętowania własnych urodzin? A dziadek jest aktualnie wysokopoziomowym liszem? Że o nieślubnym dziecku z pewną dziwką nawet tutaj nie wspomnę…

Sobota, godz. 01:10
Podjąłem męską decyzję – ani słowa więcej o Nurishaku. Kapitalna postać, ale obecnie mam inne priorytety. Czas brać się za drukowanie materiałów na jutro dzisiaj.

Sobota, godz. 01:20
Dziwne – dałbym głowę, że akurat wszystkie statystyki NPCów miałem już opracowane. Tymczasem kilku ewidentnie mi brakuje… No nic, nie ma co płakać, trzeba dorabiać.

Sobota, godz. 02:00
Dobra, statystyki ogarnięte, mogę drukować.

Sobota, godz. 02:10
W drukarce skończył się tusz. Typowe. Oczywiście nie mam niczego w zapasie… Trudno – będziemy lecieć na wersjach elektronicznych.

Sobota, godz. 02:25
Właśnie znalazłem ‘zaginione’ statystyki NPCów – miałem je na osobnym pendrivie. Kurwa.
Ważne, że to już koniec – czas spać!

Sobota, godz. 02:45
Ej. A ja w końcu przygotowałem jakąś muzykę? Poza wątkiem Nurishaka oczywiście…
Walę to – prześpię się te 4 godziny, wstanę o 7 i jeszcze zdążę to jakoś ogarnąć. Całe szczęście, że gramy u mnie.

Sobota, godz. 04:00
Zgadnijcie kurwa kto nie może zasnąć?

Sobota, godz. 07:20
Przyznaję – nie była to najmilsza noc w moim życiu, ale ważne, że wstałem. Czas na kawę, dwie. Ewentualnie pięć.

Sobota, godz. 08:25
Muzyka na sesję ogarnięta! I mam jeszcze ponad pół godziny! Może nawet zdążę zjeść śniadanie. Szał!

Sobota, godz. 08:55
Jakimś cudem zdążyłem ze wszystkim. Siedzę już przy stole i czekam na graczy. Mam tylko nadzieję, że nie padnę ze zmęczenia na twarz. I że nie skończy mi się kawa…

Sobota, godz. 09:25
Nadal czekam. Nikt jeszcze nie przyszedł. Ja pierdole.

Sobota, godz. 09:35
Przybyli pierwsi dwaj gracze. Łaskawi panowie stwierdzili, że ‘trochę zaspali’, bo do późna grali sobie na kompie. Jak ja ich kurwa nienawidzę.

Sobota, godz. 09:45
Jesteśmy już prawie w komplecie, czekamy tylko na jednego typa, który podobno stoi w korku. W korku. W sobotę. O 9 rano.

Sobota, godz. 10:05
Nie wierzę – są już wszyscy! Czyżbyśmy zaraz mogli zacząć? Niesamowite!

Sobota, godz. 10:15
A chuja! Okazało się, że nikt nie zdążył jeszcze wydać jebanego expa za ostatnią sesję. Zgadnijcie więc kto teraz siedzi i czeka aż gracze przestaną sobie wyrywać podręcznik i skończą awanse swoich postaci?

Sobota, godz. 10:35
Jeden z graczy właśnie stwierdził, że musimy dziś skończyć tak do godziny 17:30, bo ma ‘towarzyskie’ plany na wieczór. Pozostali tylko pokiwali z aprobatą głowami.
Jak ja ich kurwa nienawidzę.

Sobota, godz. 10:45
O. Mój. Boże. ZACZYNAMY!!! Drużyna właśnie dociera do bram Miasta!

Sobota, godz. 10:55
O przepraszam – pospieszyłem się. Drużyna PRZEJAWIAŁA POCZĄTKOWY ZAMIAR dotarcia do bram Miasta, ale popełniłem kardynalny kurwa błąd. Opisałem niewielkie stadko dzików, które dało się dostrzec na skraju traktu przy miejskich murach. W wyniku prostego do przewidzenia ciągu wydarzeń, od dobrych kilku minut trwa pościg Drużyny za dzikami po lesie. A wszystko w imię expa oczywiście (i ewentualnego lootu w postaci zwierzęcych pozostałości).

Sobota, godz. 11:35
Ostateczny bilans spontanicznego polowania to: 4 dziki, 2 sarenki, 2 jelenie, jeż oraz pyton (nie pytajcie). Pocieszające jest to, że gracze sami z siebie w pewnym momencie stwierdzili, że ‘można by w końcu wejść do tego miasta’. No można by…

Sobota, godz. 11:55
Od kilkunastu minut trwa zażarta dyskusja ze strażnikami przy bramie. Drużyna stwierdziła, że nie ma zamiaru poddać się standardowej kontroli celnej (choć na dobrą sprawę nie ma nic do ukrycia) oraz wykluczyła opcję wręczenia 10 sztuk złota łapówki (choć postacie mają od pyty kasy). Aktualnie jeden z bohaterów stara się wmówić strażnikom, że Drużyna jest tak naprawdę grupą obwoźnych cyrkowców, zaproszonych przez władze Miasta do wystawienia swojego wielkiego show. A samo zaproszenie oczywiście po drodze gdzieś im zaginęło.

Sobota, godz. 12:10
Ponieważ strażnicy tak łatwo nie chcieli dać się przekonać co do artystycznej prominencji bohaterów, aktualnie dwóch z nich odstawia na środku traktu żonglerkę płonącymi pochodniami. A trzeci próbuje im przygrywać na gałęzi. W tym samym czasie drużynowy łotrzyk stara się ukraść coraz bardziej zażenowanym strażnikom ich sakiewki…

Sobota, godz. 12:35
WRESZCIE jesteśmy w tym jebanym Mieście! Finalnie stanęło na łapówce w wysokości 8 sztuk złota oraz kilku kilogramach świeżej dziczyzny (plus dorzuconej gratis skórze pytona). Wspomniana kasa pochodziła oczywiście z sakiewek zwędzonych samym strażnikom…
Dobra, było-minęło. Ważne, że wreszcie zaczynamy na poważnie! Nurishak zaraz wchodzi na scenę!

Sobota, godz. 13:15
Nurishak nie żyje. Powiedzieć, że został idiotycznie zabity przez graczy byłoby sporym niedopowiedzeniem. On został bezmyślnie zapierdolony!
Pierwszą akcją, jaką zadeklarowali gracze na widok Nurishaka była próba kradzieży jego ekwipunku. Ze szczególnym uwzględnieniem srebrnej broszy spinającej połacie jego płaszcza. Tu już łotrzykowi nie poszło tak łatwo jak przy bramie i kransolud szybko się zorientował, że coś jest nie tak. Zażądał wyjaśnień. W odpowiedzi dostał klasyczną lepę na ryj, okraszoną krytykiem jednego z graczy.
Jak jak ich kurwa nienawidzę.

Sobota, godz. 13:30
Drużyna aktualnie zajmuje się zacieraniem śladów swojej zbrodni. Ciało Nurishaka zostało ograbione, zawleczone do miejskich kanałów, a następnie poćwiartowane. Miejscowe szczury szybko zadbały o resztę.
Ja z kolei właśnie ostentacyjnie wypierdoliłem połowę notatek przygotowanych na dzisiejszą sesję. I coś czuję, że pozbycie się drugiej połówki jest tylko kwestią czasu… Czas wdrożyć plan B: po pierwsze – ograniczyć dalsze straty ważnych dla fabuły NPCów, a po drugie – powoli przywracać graczy na właściwe tory. Wciąż czeka na nich quest po dotarciu do karczmy!

Sobota, godz. 14:15
Miasto płonie. Może jeszcze nie całe, ale ogień systematycznie rozprzestrzenia się na kolejne budynki. Zaczęło się od podpalenia przez Drużynę – a jakże! – miejscowej karczmy. Miało to być ‘dywersją’ i ‘odwróceniem uwagi’ dla lokalnych strażników, którzy zaczęli badać sprawę zabójstwa w biały dzień na ulicach Miasta. Aktualnie bohaterowie wrócili do miejskich kanałów, aby schronić się zarówno przez pożarem jak i miejscowym wymiarem sprawiedliwości. To tyle jeśli chodzi o plan B.
Aha – w tzw. międzyczasie wypierdoliłem drugą połowę moich starannie przygotowanych notatek.

Sobota, godz. 14:30
Właśnie skończyła się kawa. Mam kryzys. Przy przytomności trzyma mnie już tylko czysta nienawiść i chęć pokazania graczom jak kończy się bezmyślne zabijanie ważnych NPCów MGa!

Sobota, godz. 14:45
W przerwach między serwowaniem Drużynie fekalnych kąpieli (postacie muszą co jakiś czas rzucać na zręczność albo lądują twarzą w gównie – przyznaję, jest to dla mnie w pewien sposób satysfakcjonujące) zorientowałem się, że tak na dobrą sprawę postacie stały się tym, z czym pierwotnie miały na tej sesji walczyć – złem siejącym chaos na ulicach Miasta. Zaczyna mi świdrować w głowie pewien pomysł… Być może jednak da radę wykorzystać chociaż część przygotowanych przeze mnie motywów.

Sobota, godz. 15:05
Drużyna spotkała w kanałach Bestię – wampira odpowiedzialnego za morderstwa, które – wedle moich założeń – miały być osią dzisiejszej sesji. I które obecnie są już niczym wobec niedawnych poczynań naszych ‘bohaterów’…
O dziwo okazało się, że gracze są bardzo skorzy do współpracy z potworem – zwłaszcza gdy doczytali w podręczniku ile jest warta fiolka wampirzej krwi… Stanęło więc na tym, że Bestia (odpowiednio zachęcona wciąż świeżym mięskiem z dzika) pomoże Drużynie opuścić miasto, jeżeli ci uwolnią go spod władzy jego ‘Pana’. Przyznaję – robi się nawet ciekawie…

Sobota, godz. 15:35
Bohaterowie zostali poprowadzeni kanałami przez swojego nowego (wampirzego) towarzysza i ostatecznie trafili do podziemi rozciągających się pod dzielnicą cmentarną. Pierwotnie mieli tu zajść w toku prowadzonego przez nich śledztwa, ale w sumie tak też jest interesująco…
Drużyna ostatecznie stanęła właśnie przed obliczem wspomnianego przez Bestię ‘Pana’, którym okazuje się być pewien lisz… Pamiętacie co pisałem o dziadku śp. Nurishaka? No właśnie.

Sobota, godz. 16:05
Ponieważ Drużyna była na tyle bezczelna, że zatrzymała przy sobie srebrną broszę Nurishaka (z herbem rodowym!), a lisz bardzo lubił swojego kransoludzkiego wnuczka, to uznałem, iż to małe tête-à-tête w podziemnym grobowcu musi skończyć się walką. Kompletnie nie tak to sobie zaplanowałem, ale lecimy!

Sobota, godz. 16:35
Przyznaję, że ta walka jest naprawdę dobra! Lisz może i jest potężny, ale na szczęście dla graczy wspomniana brosza okazuje się być również czymś na kształt magicznego amuletu ochronnego (tutaj mocno improwizowałem). No i Bestia także zwróciła się przeciwko swojemu dotychczasowemu Panu. Dzieje się!

Sobota, godz. 16:40
Hmmm, a gdyby na to wszystko wpadł jeszcze oddział miejscowych kapłanów i strażników miejskich…?

Sobota, godz. 17:05
Ależ to jest świetna sesja! Po pokonaniu lisza (ale czy NA PEWNO?) Drużyna biegnie właśnie płonącymi ulicami Miasta uciekając przed niedobitkami strażników. Zewsząd słychać krzyk i trzaskające płomienie. Postacie są już mocno wyczerpane, ale mury miasta coraz bliżej. Uda się czy się nie uda? Ja sam nie mam pojęcia jak to się skończy!

Sobota, godz. 17:20
Udało się! Koniec! Dobiegli! Choć nie w komplecie… To było piękne – gdy wydawało się, że zgubili pościg i uciekną z miasta, przy bramie natknęli się na znajomych strażników. Mocno podkurwionych wcześniejszą kradzieżą. No i oczywiście podpaleniem miasta. Piękna klamra, nie sądzicie?
Ledwo już słaniająca się na nogach Drużyna wydawała się być skazana na porażkę, ale wtedy jeden z graczy zdecydował, że to będzie jego moment. A raczej odgrywanego przez niego maga. Ów czarodziej wykorzystał bowiem absolutne resztki swojej many (i żywotności), aby zatrzymać przeciwników w eksplozji ognistej kuli rzuconej pod swoje własne nogi, umożliwiając tym samy ucieczkę pozostałym towarzyszom. Powiedziałbym ‘bohaterska śmierć’, gdyby nie fakt, że na tym etapie Drużyna z bohaterami  ma już naprawdę niewiele wspólnego…

Sobota, godz. 17:25
Przyznaję – nie spodziewałem się tego. To była totalnie nieprzewidywalna jazda bez trzymanki, ale wyszło KAPITALNIE! Całkowicie inaczej niż planowałem, ale wciąż KAPITALNIE! Zamiast jako lokalni bohaterowie rozwiązujący zagadnę morderstw, Drużyna skończyła jako prawdziwi rzeźnicy, którzy sprzymierzyli się ze złą Bestią i spowodowali upadek Miasta. Jeden z nich przypłacił tę przygodę życiem, a w pokonanym polu pozostawili m.in. potężnego lisza!
Ileż to daje cudownych możliwości na przyszłość! Ocalali mieszkańcy Miasta mogą chcieć zemścić się na swoich oprawcach, podobnie zresztą jak rodzina Nurishaka. Poza tym – kto powiedział, że lisz został pokonany ostatecznie? A gdyby np. wykorzystał swoją umiejętność wskrzeszania zmarłych i wysłał za Drużyną ich poległego towarzysza z zadaniem zabicia pozostałych… A jeszcze nawet nie wspomniałem tutaj o ich nowym wampirzym sojuszniku!

Sobota, godz. 17:30
Szkoda, że musimy już kończyć. Kapitalnie się grało, wciąż wszystko we mnie buzuje. Już nie mogę się doczekać kolejnej sesji! Od jutra siadam do planowania!
Szybki rzut oka na uchachane twarze moich graczy nie pozostawiają mi żadnych złudzeń: Jak ja ich kurwa kocham!



PODAJ DALEJ:

FacebookTwitterWykop

2
Napisz poniżej autorowi, że życzysz mu, aby strzała w kolano pokrzyżowała jego publicystyczną karierę. Albo w inny sposób skomentuj tekst:
(musisz być zalogowany/a)

najnowsze najstarsze najlepsze
Łoś
NPC

Dobre, dużo dobre! :) I czym dalej tym lepsze :)
Przepraszamy kochanego MGa! Postaramy się być grzeczni i wydać expa przed sesją. Ale cóż, miasto i tak spłonie… :)